Reklama

Były radny gminy Brzesko gwałcicielem?

Jak informuje portal Onet.pl, na terenie stadniny konia huculskiego w Regietowie miało dojść do gwałtu na nastoletniej praktykantce. Lekarze, do których trafiła poszkodowana zawiadomili policję, sugerując, że mogło dojść do gwałtu. W dalszej części artykułów wynika, że nastolatka potwierdziła mundurowym, że zabronionego czynu dopuścił się dyrektor stadniny. Z kolei portal fakt.pl wskazuje, że jest nim pochodzący z Brzeska były radny gminy i dyrektor dużego zakładu na terenie miasta. Kilkanaście godzin po tym zdarzeniu mężczyzna przeszedł na emeryturę, kolejni prokuratorzy proszą o wyłączenie ze śledztwa, a wokół sprawy panuje zmowa milczenia.

Do zdarzenia miało dojść w połowie czerwca – 14 czerwca 19-letnia praktykantka trafiła do szpitala, a lekarze zawiadomili Policje. Zawiadomienie złożyła też pokrzywdzona.

Wieczorem 13 czerwca dyrektor Ciuba zabrał praktykantkę do Górnego Regietowa. Mieli razem oglądać konie. Około godz. 5 nad ranem 19-latka zadzwoniła do opiekunki praktyk. Była zapłakana. W trakcie rozmowy z dyrektorem ten stwierdził, że do niczego nie doszło. Nie zaprzeczał jednak, że był w nocy w pomieszczeniu, gdzie mieszkała 19-latka. Powiedział też, że nastolatka piła bimber. Problem tylko w tym, że w całej okolicy alkohol jest tylko w jednym z pomieszczeń karczmy, do którego dostęp ma m.in. dyrektor.

W momencie, kiedy nastolatka złożyła zawiadomienie o gwałcie (14 czerwca), dyrektor szykował się do wyjazdu ze stadniny. Było to o tyle dziwne, że wieczorem tego dnia odbywała się konferencja „Europa Karpat” na której obecni mieli być wiceministrowie, posłowie, naukowcy oraz goście z zagranicy. Pod koniec konferencji prezes Kombinatu Rolnego Kietrz poinformował, że dotychczasowy dyrektor odszedł ze stanowiska.

Jak informuje onet.pl, klika dni po tym zawiadomienie o wszczęciu śledztwa wpłynęło do prokuratury w Gorlicach. Ta jednak chciała być wyłączona ze sprawy, tłumacząc się obawami o zarzut „o brak obiektywizmu”. Podobne decyzje podjęły prokuratury w okręgu sądeckim. Sprawą zajmuje się teraz Prokuratura Okręgowa w Kielcach, a akta trafiły też do prokuratury w Staszowie.

Cały artykuł można przeczytać tutaj.