Witamy w Królewskim Mieście Czchów – może wypad na weekend.

177 0

Niewiele jest takich miejsc w Polsce…  Harmonia, równowaga otoczenia – przyjazny klimat i niepowtarzalne krajobrazy, w których nie ma nic, ponad to co niezbędne, od lat przyciągają rzesze turystów i znamienitych gości. Tutaj wszystko ma swoje miejsce, w doskonale, ściśle uporządkowanej materii. W tym miejscu myśli same się porządkują, masz chwilę wytchnienia, tutaj odpoczniesz,  nabierzesz sił, w tym miejscu spotkasz Strumień życzliwy. Czchów, okrzyknięty przed wieloma laty Letnią Stolica Małopolski, czeka na turystów. Doskonałe widoki, wspaniała przyroda, cenne zabytki, spokój, cisza i ludzie: mili, gościnni, serdeczni – to nasze atuty. Powodów, dla których warto odwiedzić gminę Czchów jest wiele – zapewnia Marek Chudoba, burmistrz Czchowa.

Odkurzanie historii

Dunajec miał ogromny wpływ na rozwój osadnictwa w okolicach Czchowa. Jeszcze w latach międzywojennych dominował pogląd, że tereny tej części Małopolski nie były miejscem penetracji ludności w czasach prehistorycznych. Najnowsze badania archeologiczne wskazują, że było jednak inaczej. Znaleziska archeologiczne potwierdzają, że już w czasach neolitu pojawiły się tutaj stałe osady. Pierwsza pewna wiadomość o Czchowie  pochodzi z początku XII stulecia. Znajdziemy ją w tzw. Kalendarzu Kapituły Krakowskiej. W dokumencie owym czytamy, iż biskup Wincenty Kadłubek nadał kapitule dziesięciny z Czchowa. Inny polski kronikarz, kanonik krakowski Jan Długosz, również wspomina o Czchowie. Nie da się wykluczyć, że już w X wieku, w czasach działalności świętego Świerada, teren Czchowa podlegał wpływom państwa wielkomorawskiego. Więcej informacji o Czchowie przynosi dopiero wiek XIV. Pod datą 1325 jest zapis o istnieniu parafii Czchów. Wcześniej, około 1288 roku, miasto wraz z okolicznymi wsiami należało do Klucza Tuchowskiego benedyktynów tynieckich. Wielu zastanawia się, czy fakt, iż w 1333 roku czchowski wójt Wojsław pozwolił niejakiemu Mikołajowi zbudować młyn wodny o dwóch kołach na terenie miejscowości, jest wystarczającym dowodem na miejskość Czchowa? W świetle dokumentu 1355 roku raczej tak. Wtedy to król Kazimierz Wielki, na prośbę mieszkańców, nadał miastu, w miejsce prawa średzkiego, bardziej nowoczesne, bardziej sprzyjające rozwojowi, prawo magdeburskie. Jan Długosz dowodzi w swym monumentalnym dziele Kroniki Królestwa Polskiego, że Kazimierz Wielki otoczył miasto murami i miał tu odwiedzać swoje… wybranki. Wszak nie od dzisiaj wiadomo, że ostatni z rodu Piastów miał wielką słabość do niewiast. Niewykluczone, że we krwi niektórych dzisiejszych mieszkańców Czchowa płynie… piastowska krew. Już wówczas Czchów sprawował pewne funkcje administracyjne. Był tak zwanym czołem opola, czyli najniższej jednostki administracyjnej, a ten teren obejmował obszar od Gnojnika po Gromnik. Dlatego nie może dziwić, iż w 1399 działał tutaj sąd powiatowy. Już w II połowie XIV wieku Czchów stał się włością królewską. Bardzo dogodne położenie, przy drodze handlowej na Węgry, sprawiło, iż miasto stało się siedzibą królewskiej stacji celnej. Księgi radzieckie informują, że w mieście działali rzemieślnicy rożnych specjalności, między innymi zanotowano działalność szewców, bednarzy, browarników, kowali, mieczników, ślusarzy, grabarzy, kuśnierzy, sukienników, stelmachów i garncarzy. Złoty okres w dziejach miasta przypadł na II połowę XV i XVI wiek. Miasto miało przytułek dla biednych, szpital, szkołę. W dobie reformacji Czchów stało się jednym z ośrodków Arian. Pomór, najazdy szwedzkie, działalność Lisowczyków doprowadziły do upadku znaczenia miasta. W 1867 roku Czchów stracił prawa miasta powiatowego i został włączony do powiatu brzeskiego, a prawa miejskie utracił po I wojnie światowej. Przed wybuchem wojny, w 1938 roku rozpoczęto budowę zapory wodnej i elektrowni na Dunajcu. W czasie okupacji niemieckiej kontynuowano budowę poprzez obozy pracy przymusowej. Budowę ukończono w 1948 roku.

Zamek w Czchowie – Baszta

Powstała jako jedna z kilku budowli, których celem było strzeżenie szlaku handlowego na Węgry. Stał tutaj kiedyś średniowieczny zamek. Dzisiaj pozostała po nim tylko cylindryczna baszta. Przez wiele lat była niedostępna dla turystów. Przed kilkoma laty zapadła decyzja o jej renowacji. Na szczycie kamiennej baszty zlokalizowano punkt widokowy. W letnie, słoneczne, bezchmurne dni stąd widać panoramę wschodniej części gminy, okolice gmin Zakliczyn i Gnojnik. Czchowska baszta turystom udostępniana jest od 1 maja do 31 października. W maju, w godz. 10 – 17, a w czerwcu, lipcu, sierpniu w godz. 10 – 19, we wrześniu od godziny 10 do 17. Nieco krócej czynna jest w październiku (w soboty i niedziele od 10 do 16, a w dni powszednie od godziny 8 do 16). Podczas spaceru turyści mogą tutaj liczyć na wszelkiego rodzaju informacje turystyczne, mogą także nabyć pamiątki (foldery, kubki, kartki pocztowe, książki, obrazki, itp.) Na zamku, w tak zwanym budynku strażnika, czynna jest stała ekspozycja – jest to wystawa archeologiczna dokumentująca dzieje osady i zamku. Są tutaj przedmioty znalezione podczas badań archeologicznych prowadzonych na wzgórzu. Można też podziwiać miniaturę zamku – makietę przedstawiającą zamek w czasach jego świetności. Zamek w Czchowie jest jednym z najstarszych zamków królewskich, jego początki sięgają panowania króla Wacława Czeskiego (1292-1305). Wzniesiono wówczas najstarszy murowany element, wieżę o wysokości 28 metrów. Za panowania Władysława Łokietka wzniesiono zamek, otoczona została kamiennym murem z bramą wjazdową od strony miasta, a po przeciwnej stronie wzniesiono dwuprzestrzenny budynek z piwnicami. Obiekt znalazł się na pieczęci miejskiej z XIV wieku. Zamek rozbudowano i wzmocniono w XV wieku, ale już w następnym stuleciu nie oparł się „duchowi postępu techniki wojennej”. Co prawda ostatni król Polski polecił odbudować zamek,  ale do realizacji tego planu nie doszło z powodu upadku I Rzeczypospolitej. Prace konserwatorskie rozpoczęły się w 1928 roku, a po II wojnie światowej, dopiero w 1993. W ostatnich latach rozbudowano infrastrukturę wokół baszty. Powstały nowe budynki oraz ciekawa ścieżka militarno – historyczna.

Zamek w Wytrzyszczce

Zamek Tropsztyn we wsi Wytrzyszczka, położony nad Jeziorem Czchowskim, został wybudowany na przełomie XIII i XIV wieku przez dziedziców osady św. Świerada. Po raz pierwszy na kartach historii pojawia się dopiero w latach 1382 – 1390, kiedy był już własnością Chebdy z Tropsztyna herbu Starykoń. Opuszczony zamek został sprzedany w XVI stuleciu kasztelanowi sandomierskiemu Piotrowi Kmicie. Na początku XVII wieku zamek był już całkowicie zrujnowany. Od kilku lat jest remontowany. Budowla odzyskuje swój dawny blask. Jak wynika z ustaleń archeologów, początkowo był zbudowany z drzewa. Wzmianki o murowanym zamku pochodzą dopiero z 1382 roku. – Istniały tu wówczas wysokie mury na planie czworoboku. Zabudowa wewnątrz murów pozostawała jeszcze drewniana. Dopiero następni właściciele, Chebdowie, wznieśli pierwsze murowane budynki, a zwłaszcza wysoką, masywną wieżę w północno-zachodnim narożniku zamku. Z czasem zmieniono wjazd do zamku oraz wybudowano rezydencję mieszkalną wzdłuż północnych murów. Aby ukrócić zbójeckie zapędy urzędujących tu burgrabiów, zamek został zdobyty i zniszczony około 1574 roku – czytamy w kronikach.

Klątwa Inków

Czy część legendarnego skarbu Inków, którego nie udało się przejąć hiszpańskim konkwistadorom i Świętej Inkwizycji, zakopano gdzieś pod zamkiem lub w piwnicach zamku Tropsztyn, koło Czchowa? Poszukiwacze skarbów nie mają najmniejszych wątpliwości. – On tam jest, tylko nie warto po niego sięgać, bo rzucona jest na niego klątwa Inków – przekonują. Ci, którzy odważyli się go szukać, zginęli w niewyjaśnionych do tej pory okolicznościach. Wielu poszukiwaczy wierzy, że te zagadkowe zgony da się w jakiś naukowy sposób wytłumaczyć, że z klątwą Inków, będzie tak samo, jak z klątwą Jagiellonów, którą dopiero rozwiązali naukowcy (po otwarciu grobów królewskich na Wawelu, ci, którzy brali w tym udział, szybko umierali. Wielu sądziło, że to klątwa, dopiero badania naukowe potwierdziły istnienie mikrobów we wnętrzu grobów, które miały taką śmiertelną moc). Wierzą w to, ale na razie, na wszelki wypadek, od szukania skarbów się wstrzymują. Inni z niedowierzaniem mówią o skarbie, tłumacząc, że to legenda. Piękna, na pewno dodająca zamkowi aury tajemniczości i grozy, ale nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością. Sama historia zamku sięga średniowiecza. Obiekt wzniesiono w XIII wieku, wraz z kilkoma innymi obiektami, miedzy innymi zamkiem w Niedzicy, basztą czchowską czy zamkiem melsztyńskim. Wszystkie te budowle miały charakter obronny, a przede wszystkim miały strzec kupców, którzy wracali z Węgier, w kierunku Krakowa i Grodów Czerwieńskich. Na początku XVII wieku zamek przejął znany polski rod Stadnickich. Obiekt odzyskał wówczas swój dawny blask. Gdzieś w połowie XVIII stulecia zamek przejął Sebastian Berzeviczy, prawnuk Jadwigi Stadnickiej oraz Mikołaja Berzeviczego. Młody arystokrata uchodził za podróżnika, miał duszę awanturnika, ryzykanta. Była to cecha, a może moda, panująca wśród wielu ówczesnych, nie tylko polskich, ale europejskich przedstawicieli rodów arystokratycznych. Wychowany w tym duchu, od młodości marzył o wielkich podbojach i wyprawach. Wbrew rodzinie postanowił zwiedzić Amerykę. W XVII i XVIII wieku Ameryka Południowa była ulubionym kierunkiem wypraw europejskich podróżników i awanturników. Tam właśnie Sebastian Berzeviczy poznał córkę wodza plemienia indiańskiego. Z tego związku zrodziła się córka Umina. Kiedy dorosła, wyszła za mąż za ostatniego wielkiego wodza Inków, Tupaca Amaru II. – W Peru było w tym czasie wiele krwawych powstań. Podczas jednego z nich ramię w ramię walczyli Tupac Amaru i Sebastian Berzeviczy. Po klęsce Indian Tupaca Amaru i Umina uciekli do Włoch. W Italii urodziła syna. Tupaca Amaru został jednak zasztyletowany. W obawie o los córki i wnuka, Sebastian Berzeviczy ukrył ich na zamku w Niedzicy. Ale i tutaj dopadli ich wysłannicy konkwistadorów. zasztyletowali Uminę. Synek zamordowanej został adoptowany przez Wacława i Annę Beneszow. Młody Tupac Amaru ożenił się z Polką i miał z nią dwóch synów. Przed śmiercią wręczył im rodowe dokumenty, zakazał jednak poszukiwania testamentu – twierdzi jeden z badaczy tajemnic zamku w Tropsztynie. 31 lipca 1946 r. sołtys Wytrzyszczki, komendant miejscowego posterunku Milicji Obywatelskiej, kilku żołnierzy oraz student prawa UJ Andrzej Benesz odciągnęli jeden z bloków kamiennych schodów, rozkopali ziemię i wydobyli ołowianą tubę o długości ok. 18 cm, zamkniętą z obydwu stron. – Otworzono ją, wewnątrz znajdowały się trzy skórzane rzemienie, każdy opatrzony licznymi supełkami, a na końcach złotymi blaszkami, na których wyryte były trzy napisy: „Titicaca”, „Vigo” i „Dunajecz”. Moim zdaniem jest coś magicznego w spoglądaniu na kamienne schody, pod którymi Andrzej Benesz znalazł ołowianą rurę z tajemniczym zapisem. Pewne jest, że odnalazł dokumenty i chciał sprawdzić ich wiarygodność. Powołał nawet komisję, która dysponując dokładnymi wskazówkami była blisko rozwikłania tajemnicy skarbu Inków. Andrzej Benesz zginął w wypadku samochodowym. Czy to klątwa Inków? – zastanawia się Jozef Rusinek, badacz tajemnic z przeszłości.

Zabytkowe kościoły

Kościół p.w. Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Czchowie został wybudowany w 1346 roku. Jest to jednonawowa budowla, wzniesiona z kamienia, wykonana w stylu gotyckim. W przyziemiu przetrwały jednak, bardzo rzadkie w tej części  Polski, elementy budowli romańskiej. To dowodzi, iż wcześniej, najprawdopodobniej już w XIII, a może i nawet w XII wieku, była tutaj świątynia romańska. Bardzo cenna jest polichromia w kościele, która pochodzi z około 1380 roku. Są tutaj sceny z życia i działalności Jezusa Chrystusa, Matki Bożej oraz sceny apokryficzne i symboliczne. Zdaniem historyków sztuki należy je zaliczyć do grona najbardziej interesujących nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Godnym polecenia, zwłaszcza dla miłośników renesansu, są natomiast rzeźby nagrobkowe Kaspra Wielogłowskiego i jego żony. Zostały wykonane w II połowie XVI stulecia przez mediolańczyka, Hieronima Canavesiego, wzorowane były na pomnikach królewskich na Wawelu w Krakowie.

Kościół pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego w Jurkowie – to  drewniana świątynia wzniesiona w XV stuleciu. Dwa wieki później kościół został gruntownie odnowiony. Ołtarz główny pochodzi z XVII wieku. To oryginalny barokowy ołtarz z obrazem Chrystusa upadającego pod krzyżem. Płotno jest dziełem poźnorenesansowym. Ołtarz ma dwa skrzydła, z obydwu stron malowane, wypełnione scenami biblijnymi.

Kościół pod wezwaniem Michała Archanioła w Złotej – to drewniana konstrukcja wzniesiona na planie „małego krzyża” o charakterze barokowym, z ciekawą polichromią i zabytkowym wyposażeniem.

Kościół pod wezwaniem świętego Mikołaja Biskupa z Tymowej Budowla pochodzi z II połowy XVIII stulecia, a dokładnie rzecz ujmując z 1764 roku. Jest to świątynia drewniana, z wyposażeniem poźnobarokowym i klasycystycznym.

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *